Tatry Zachodnie 5-9.01

5 stycznia – środa
Zamarzyło nam się zimą połazić po Tatrach i tak oto w środowy wieczór pojawiliśmy się w składzie siedmioosobowym w Kościelisku.
Nasz nocleg:
 Apartament Pyzdra
Dużo miejsca w salonie z kuchnią, na górze pokoje z łazienkami, to wystarczająco, jak na nasze potrzeby.
6 stycznia – czwartek
Pogoda tego dnia nie zachęcała do wielkich tras, zadowoliliśmy się spacerem na Rusinową Polanę licząc na piękne widoki. Zawiedliśmy się, już przechodziliśmy przez mostek, widząc z oddali góry, ale zanim podeszliśmy na polanę, chmury przysłoniły wszystko i zrobiło się parszywie. Zostało nam tylko wrócić na nocleg licząc, że jutro będzie piękny dzień…
7 stycznia – piątek
Tak, obudziło nas piękne słońce, idziemy w góry. Naszym celem jest Dolina Chochołowska, dalej Grześ i Rakoń (tylko Mariuszowi zamarzył się jeszcze Wołowiec) Plan zrealizowany, ale wracaliśmy już po zmroku. Nic dziwnego, o tej porze roku szybko słońce zachodzi.
Trasa dzisiejszego dnia: Przejście doliną Chochołowską do schroniska i z powrotem to tylko 15km
8 stycznia – sobota
I jak to zwykle bywa, po dosyć intensywnym poprzednim dniu, w daleka trasę wybrali się najsilniejsi. Słabsze ogniwa musiały się zadowolić widokami z mniejszych wysokości 🙂
Trasa przecinaków:
Gdy przecinaki się męczyli, my spacerkiem wyruszyłyśmy w kierunku Butorowego Wierchu oraz Gubałówki, z której miałyśmy w planie zjechać kolejką. Ale jak zobaczyłyśmy ten dziki tłum do kas, zdecydowałyśmy się na powolne zejście. Na szczęście raczki miałyśmy w plecakach i one nam bardzo pomogły. A na dole spotkałyśmy się z chłopakami i wspólnie wróciliśmy na nocleg.
Nasza trasa:
9 stycznia – niedziela
Ten dzień tradycyjnie poświęciliśmy na powrót, ale nie wszyscy. Renia z Mariuszem mieli mało i jeszcze postanowili wleźć na jakąś górkę. I podczas gdy my utknęliśmy w wielkim korku już koło Chochołowa, oni zdobywali Nosal 🙂
Zostaje oczekiwanie na kolejny wyjazd. Do zobaczenia zatem…
 
 
e0a655