Szklarska Poręba 3-6.01

Wymyśliliśmy, że rok 2019 zakończymy wyjazdowo. Poszukiwanie noclegów i ceny nas pokonały, więc zweryfikowaliśmy plany i postanowiliśmy dobrze rozpocząć rok 2020 w ten pierwszy dłuższy weekend. Nasz wybór padł na Zieleniec, ale ponownie poszukiwanie noclegów i ceny nas pokonały, więc znowu zweryfikowaliśmy plany i pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby.
NASZ NOCLEG:

ul. Wolności 14
58-580 Szklarska Poręba
tel.: [+48] 757173839
tel.kom.: [+48] 888984215
Email: karolinka.szklarskaporeba@wp.pl

Miejsce super zwłaszcza dla dużej ekipy. Jest wielki salon w którym spokojnie pomieści się przy stole grupa 10 osób. Może spędzić wieczór nie przeszkadzając tym którzy wolą wcześniej pójść spać. Także można spokojnie zjeść wspólne śniadanie.
3 stycznia 2020 – piątek
Nie mogliśmy się już doczekać wyjazdu, dlatego część z nas przyjechała już w piątek wieczorem. Można się było zrelaksować i posiedzieć trochę dłużej. Nie mieliśmy w planach zrywania się bladym świtem:)
4 stycznia 2020 – sobota
Rankiem czekaliśmy na przyjazd Ani i Justyny i dopiero wtedy wyruszyliśmy w kierunku Jakuszyc. Monia z Mańkiem mieli przyjechać trochę później, więc dzisiejszy dzień spędzaliśmy bez nich.
Wyjechaliśmy w kierunku Jakuszyc dosyć późno i od razu utknęliśmy w wielkim korku. I tak w żółwim tempie zbliżaliśmy się do miejsca docelowego. Na miejscu  rozdzieliliśmy się. Gosia, Tomek, Ania i Mariusz wyruszyli pieszo w kierunku schroniska Orle, zaś my, Justyna i Renia, po krótkiej wizycie w wypożyczalni, ruszyliśmy Dolnym Duktem w kierunku Rozdroża pod Równią.
Renia stawiała pierwsze kroki na nartach, a pogoda nie pomagała. Radziła sobie bardzo dobrze, ale biegówki nie zostaną chyba  jej ulubionym sportem zimowym:)
Zgraliśmy się idealnie i prawie w tym samym czasie znaleźliśmy się w schronisku. Ciepły grzaniec był nagrodą za trudy pierwszej części wyprawy a zarazem wzmocnieniem przed powrotem:)
 Gdy byliśmy już w samochodach ponownie utknęliśmy w korku tym razem do Szklarskiej Poręby. Wymyśliliśmy, że zarezerwujemy sobie jakieś miejsce, żeby coś zjeść. Oj, pomysł może super, jego realizacja niemożliwa. Dziki tłum w centrum Szklarskiej zmusił nas do podzielenia się na dwie grupy czteroosobowe i tak musieliśmy swoje odstać, żeby w ogóle usiąść przy stoliku. Ale dobrze trafiliśmy i wszyscy dobrze zjedli.
Wieczór spędziliśmy już w pełnym składzie, „na długich, nocnych  Polaków rozmowach”. Tradycyjnie do końca imprezy zostali tylko najwytrwalsi zawodnicy.
PODSUMOWANIE trasy biegaczy:
  W sumie jakoś strasznie nie poszaleliśmy, patrząc na kilometry, ale jak na pierwszy raz w tym sezonie to i tak jest nieźle:)
5 stycznia 2020 – niedziela

 
 
Ranek przywitał nas przepięknym słońcem i dużą ilością świeżego śniegu.
 I znowu jakoś nam się zbyt nie śpieszyło, fajnie jest tak posiedzieć w piękny  poranek przy śniadaniu ( Tomek nam przyrządził przepyszną jajecznicę), a później przy kawce.
Dzisiaj dzieliliśmy się na trzy grupy: ja, Paweł i Justyna znowu wybieraliśmy się na biegówki, Monika, Renia i  Mariusze dwa postanowili zdobyć Śnieżne Kotły, zaś Ania, Gosia i Tomek zaplanowali zdobyć Wysoki Kamień oraz zobaczyć Zakręt Śmierci. 
Pogoda była dzisiaj wymarzona, po odstaniu swego w korku do Jakuszyc, wyruszyliśmy dla odmiany Górnym Duktem w kierunku Rozdroża pod Równią, a następnie dobiegliśmy do Kamieniołomu, wracaliśmy tą samą trasą, tylko od Rozdroża, pojechaliśmy w dół Dolnym Duktem.
Widoczki były obłędne…
 Dzisiejszym wyjazdem na narty, zrównaliśmy rekord wyjazdów z zeszłego roku. Oczywiście nie mówię o Justynie, bo ona w zeszłym roku szalała i trochę musi się bardziej postarać, aby wyrównać swój rekord.
Ania z Gosią i Tomkiem zdobyli Wysoki Kamień w górach Izerskich, następnie zeszli do Szklarskiej Poręby i podziwiali widok na Zakręcie Śmierci.
A żeby Rysiuni nie było przykro, ona też została wyprowadzona na spacer…
Ostatnia grupa wyruszyła z centrum Szklarskiej żółtym szlakiem w kierunku schroniska pod Łabskim Szczytem. Dotarli do Česká budka, na zdobycie Śnieżnych Kotłów  trochę zabrakło czasu. W drodze powrotnej trochę poudawali narciarzy, zbaczając z zielonego szlaku, schodzili pustą już o tej porze trasą biegnącą pod wyciągiem 🙂
Na nocleg zjechaliśmy się wszyscy w tym samym czasie i nauczeni wczorajszym doświadczeniem związanym z chęcią zjedzenia kolacji w centrum Szklarskiej, postanowiliśmy zamówić sobie jedzenie z dowozem. Niestety to też okazało się niewykonalne, więc zamówiliśmy pizze i sami pojechaliśmy je odebrać. I to był strzał w 10.
Grono na wieczór powiększyło nam się o dwie osoby i psa, ponieważ w ciągu dnia  dojechali do nas Magda z Jarkiem. Nie siedzieliśmy długo, ponieważ jutro czekał nas powrót do szarej codzienności.
  6 stycznia 2020 – poniedziałek
Żal było się zbierać do domu, my z królikiem za bardzo nie mieliśmy możliwości manewru, więc grzecznie po śniadaniu wyruszyliśmy w trasę powrotną. Reszta ekipy z Rysią na czele postanowiła zdobyć do kolekcji KGP najwyższy szczyt Gór Kaczawskich – Skopiec. Udało się, mimo, że szczyt był wymagający i wejście zimowe wcale nie było łatwizną:)
Szczyt zaliczony, tym samym, niektórzy zaczynają swoją przygodę ze zdobywaniem Korony Gór Polski. Trzymamy za wszystkich kciuki i czekamy na zdobywców, bo smutno nam w naszym 4 – osobowym gronie. Do zobaczenia zatem na kolejnych wyprawach.