Tatry 1 – 7.07

      Wyjazd w Tatry zaplanowaliśmy już na początku roku. Najpierw miała być Wielka Fatra, a później kilka dni w Tatrach Wysokich. Nasze plany pokrzyżowała epidemia, w wyniki której granice Państw zostały zamknięte. Noclegi mieliśmy zarezerwowane, jednak w połowie czerwca zaczęliśmy się łamać, bo co będzie, gdy nie otworzą granic?
Podjęliśmy więc decyzję, że Słowacja musi poczekać, zrezygnowaliśmy z tych noclegów i wybraliśmy rejon bardziej według nas „dostępny” – Bieszczady.  Kilka dni później Słowacja otworzyła granice. A my w szaleństwie szukaliśmy noclegów w Bieszczadach. Jak się okazało nie było to łatwe. Większość miejsc przyjaznych zwierzakom była zajęta, albo ceny maksymalnie zaporowe.
Nieśmiało więc skierowaliśmy oczy ponownie na Słowację. I w miarę szybko znaleźliśmy nocleg wprawdzie w trochę innym rejonie niż pierwotnie planowalismy, ale  nie zamierzaliśmy wybrzydzać.
Ubytowanie w Marekowej Vile

Vyšná 546, 032 61 Ważec, Słowacja

  • Dobra lokalizacja, zarówno na wypad w Tatry Wysokie jak i  Tatry Niżne
  • Przyzwoita cena (ok. 100 euro za 6 noclegów)
  • Dużo przestrzeni w środku
  • i to tyle plusów, reszta to same minuuuuuusy
1 lipca 2020 – środa
Ten dzień był przeznaczony na dojazd.  Walczaki i Hadrysiaki wyjechali przed południem, więc na miejscu byli koło siedemnastej i już zaczęli korzystać z urlopu 🙂

***

My zaś wyjechaliśmy dopiero koło szesnastej, ponieważ Paweł jeszcze tego dnia pracował. Po drodze zgarnęliśmy Bożenę i na miejsce dotarliśmy tuż przed północą.

2 lipca 2020 – czwartek
Dzisiaj pogoda miała być trochę zmienna, więc zaplanowaliśmy „niedługą trasę na rozruch”.  Widać, że dawno nie byliśmy w górach i zdążyliśmy zapomnieć o czym należy pamiętać wychodząc na szlak :).

Po pierwsze nikt nie przeliczył czasu przejścia, a na mapie wyglądało tak malutko

Po drugie nikt nie zabrał kanapek, bo przecież to miał być tylko spacerek. Ten spacerek okazał się prawie 30km trasą.

Przeczekaliśmy pierwszy deszcz i wyruszyliśmy…  Ponieważ Ważec leży na samym końcu Tatr Niżnych, postanowiliśmy nie ruszać dzisiaj samochodów tylko stamtąd od razu ruszyć na mało uczęszczane szlaki.
Oto nasza trasa 🙂   (kliknij na mapę, żeby powiększyć)
Trasa nie była zbyt wymagająca, więc szło się całkiem przyjemnie. Nie widzieliśmy się od dawna, więc nadrabialiśmy zaległości w rozmowach.

***

Gdy dotarliśmy do zapory, batoniki i wszystko inne zostało już zjedzone, została nam tylko woda 🙁

***

Ja namówiłam dziewczyny, żeby obejść ta zaporę dookoła, chłopcy zaś się zbuntowali  i poszli od razu szlakiem niebieskim w dalszą drogę. A my po dodatkowych 2, 5km spaceru w pełnym słońcu po asfalcie stanęłyśmy przed wielką bramą głucho zamkniętą. Okazało się, że nie ma przejścia na drugą stronę zapory, więc musiałyśmy wracać tą samą drogą buuuuu

 

W tym czasie panowie po pokonaniu najtrudniejszego odcinka trasy, zalegli na jakiejś polanie i  czekając na nas nastawiali swoje ciała na atak kleszczy.
Resztę trasy szło się już całkiem przyjemnie, trochę skrótami ale ważne, że prowadziły one do naszej miejscowości.

Udało nam się nawet znaleźć przyjemną pizzerię. O jak nam smakowało piwo i ta pizza.

Nie ma to jak się przegłodzić cały dzień…

2 lipca 2020 – czwartek
Na dzisiejszy dzień mieliśmy zaplanowane wyjścia w podgrupach. Paweł z Felką wypoczywali w domu po wczorajszej aklimatyzacji, Weronika z Michałem zwiedzili jaskinię w Ważcu a następnie pociągiem pojechali sobie zwiedzać Štrbské Pleso, a reszta ekipy pojechała zdobywać Bystrą Ławkę – 2315m n.p.m.
Od razu podzieliliśmy się na dwie grupy, Monia z Mańkiem poszli swoim tempem do przodu, ja z Bożeną krokiem dostojnym powoli pięłyśmy się w górę 🙂