![]() |
|
| 29 czerwca – sobota | |
| W tym roku to my zaczynaliśmy rejs. Łódka została zwodowana tydzień wcześniej przez Pawła i tatę, więc nam zostało tylko zapakować się do jachtu, upchnąć rzeczy i wypłynąć. | |
| Przez pierwszy tydzień mieliśmy pływać sobie tylko z królikiem, dopiero w piątek mieli do nas przyjechać Gosia z Tomkiem, Renia i Monia. | |
| Zaplanowaliśmy więc ten pierwszy tydzień spędzić na południu – moim ulubionym rejonie Mazur. Moim głównym celem (więc celem Pawła również) było wyrabianie dziennej normy krokowej, co w czasie rejsu wcale nie jest łatwe. | |
| Tego dnia chcieliśmy jak najdalej dopłynąć, żeby w weekend nie nocować na Bełdanach, bo weekendowi motorowodniacy robią z Bełdan głośną autostradę i zarazem mocno rozbujane morze. Taki mix jest nie do przejścia. | |
| Wiatr był sprzyjający, więc pędziliśmy jak szaleni, Tałty przepłynęliśmy w tempie ekspresowym, pomachaliśmy Mikołajkom i wpływaliśmy na Bełdany. Udało nam się dopłynąć do portu w Piaskach. | |
![]() |
|
| No i już się zaczął problem z normą kroków, bo to przecież koniec dnia nadchodzi a kroków na liczniku mniej niż połowa. Więc oprócz spaceru po okolicy, jeszcze byłam chętna do pójścia umycia naczyń, wyniesienia śmieci i wielu innych wypraw, które w końcu uzbierały się na oczekiwaną ilość kroków. Ufff. Wiedziałam, że nie będzie łatwo. | |
| 30 czerwca – 1 lipca – niedziela, poniedziałek |
|
| Ranek w Piaskach przywitał nas piękny, zebraliśmy się szybciutko, bo dzisiaj najmniej ulubiona czynność – śluzowanie. Nie jest zbyt miłe przeżycie, ale bardziej znośne wczesnym rankiem lub późnym wieczorem.
Nam się udało, w śluzie oprócz nas był tylko jeden jacht, więc stres był na normalnym poziomie 🙂 Z utęsknieniem czekamy, aż będzie uruchomiona nowa śluza, której budowa trwa już od jakiegoś czasu. Z jednej strony fajnie, może nie będzie takich cyrków jak są teraz w godzinach szczytu. Ale z drugiej strony więcej jachtów będzie się pchało na południe, a one są takie super przez tą dzikość jaką teraz w sobie mają. |
![]() |
| Po prześluzowaniu się, minęliśmy Ruciane – od dawna się tam nie zatrzymujemy, ponieważ ten port według nas przestał być przyjazny żeglarzom. Dlaczego? Chociażby z tego powodu, że postój tam kosztuje tyle samo ile nocowanie. To jest jedyny port, który nie ma tego rozgraniczonego. O toaletach nie wspomnę. Ehh… | |
![]() |
|
![]() |
W dalszym ciągu wiatr nam sprzyjał, więc pozwoliliśmy sobie na przerwę obiadową w Krzyżach – małej wiosce, która ma ładny port i która chętnie bym poleciła na urlop spędzony stacjonarnie.
W tym rejonie na mazurach obowiązuje strefa ciszy, więc można tylko liczyć na wiatr. I to jest właśnie najfajniejsze, że byle burak nie będzie tutaj szaleć na silniku. |
| Chcieliśmy dzisiaj dopłynąć na sam koniec naszego szlaku żeglownego, wszystko wskazywało, że nam się uda, chociaż trochę się martwiliśmy, że może tam nie być dla nas miejsca o tak późnej porze. A jednak czekała na nas miejscówka, na której nie staliśmy od lat, bo była zawsze zajęta. Z tego szczęścia postanowiliśmy tutaj postać dwa dni i delektować tą ciszą i przyrodą. | |
| W ramach wyrabiania normy krokowej zaliczyliśmy tutaj spacery po miejscach, do których nigdy nie dotarliśmy, mimo, że przypływamy tutaj każdego roku. | |
![]() |
|
| Wyciągnęliśmy też Felkę z norki, żeby pooddychała czystym powietrzem:) | |
![]() |
|
| 2 lipca – wtorek | |
| Już powoli trzeba było wracać z naszej dziczy, żeby na piątek dotrzeć do Mikołajek i przyjąć na pokład weekendowych załogantów. Dzisiaj dopłynęliśmy do kolejnego naszego ulubionego portu – Ośrodka Turystyki Wodnej PTTK – U Andrzeja. Nie ma tam nie wiadomo jakich luksusów, ale ma coś w sobie ten port, że stajemy tam każdego roku. | |
| Gdy udało nam się przycumować, jak zwykle port był pełny, poszliśmy do Nidy na zakupy. I postanowiliśmy zabrać się za odnawianie pagajów. Trochę nam pogoda pokrzyżowała plany, ale po ulewnym deszczu wyszło słońce i można było kontynuować prace. | ![]() |
![]() |
|
| 3 lipca – środa | |
| Dzisiaj mieliśmy kolejny leniwy dzień, planowaliśmy dzisiaj tylko przepłynąć pod śluzę, żeby następnego dnia rano się prześluzować w jednym z pierwszych śluzowań. Dlatego dzisiaj dokończyliśmy prace remontowe, zrobiliśmy spacer do Rucianego.
I w końcu popłynęliśmy na jezioro Guzianka Mała i tam na samym końcu zatoczki naleźliśmy super miejscówkę na nocleg. |
![]() |
| 4 lipca – czwartek |
|
![]() |
Dzisiaj mieliśmy trochę szczęścia. Gdy podpływaliśmy pod śluzę, zauważyliśmy że jest zielone światło, więc Paweł gnał jak szalony, żeby zdążyć. No niestety nie udało nam się, gdy byliśmy już przy śluzie, wrota były już zamknięte. Załamaliśmy się, bo szykowało długie czekanie.
A tu nagle pan obsługujący śluzę nas zobaczył i w swej dobroci jeszcze raz otworzył wrota i mogliśmy wpłynąć do śluzy i się prześluzować za pierwszym podejściem. Stanęliśmy na Bełdanach w jednej z zatoczek, ponieważ nasza ulubiona miejscówka była zajęta. Pogoda wcale nie sprzyjała kąpielom, więc Paweł został pilnować jachtu, zaś ja w ramach wyrabiania normy krokowej poszłam do Wierzby, w której nic się nie zmieniło w ciągu tego roku. |
| 5 lipca – piątek |
|
| Dzisiaj kończyliśmy rejs we trójkę. Na weekend mieli dopłynąć do nas Gosia z Tomkiem, Renia i Monika. U nas od rana piękne słońce, a oni jechali w deszczu. Wcale im to jednak nie przeszkadzało…
Spotkaliśmy się w Mikołajkach pod Biedronką, bo przecież trzeba zrobić duże zapasy wszystkiego 🙂 Później poszliśmy obejrzeć pokój Gosi i Tomka, bo Monia i Renia miały spać z nami na jachcie. W komplecie na jachcie oficjalnie rozpoczęliśmy weekend.
|
![]() |
![]() |
|
| Zwiedziliśmy miasteczko i imprezę kontynuowaliśmy na jachcie. | |
![]() |
|
| 6 lipca – sobota |
|
| Ranek przywitał nas słoneczkiem, zjedliśmy więc śniadanie na jachcie, ostatnie zakupy i już wypływaliśmy z portu. Naszym celem na tą chwilę był Skonal – piękna zatoczka w której zaplanowaliśmy grilla. |
|
![]() |
|
| Prognozy pogody nie wróżyły za dobrze i zanim dopłynęliśmy na miejsce, po słońcu nie było już śladu. Ale byliśmy przygotowani i na taka pogodę, więc nawet deszcz nie był nam straszny. | |
![]() |
![]() |
| Po południu spłynęliśmy do portu w Rynie, zdążyliśmy oglądnąć miejsce noclegowe dla Gosi i Tomka (oj za taka cenę warunki wołały o pomstę do nieba) i zrobić spacer po miasteczku zanim rozpadało się na dobre. Impreza ponownie rozwinęła się na jachcie hahaha. | |
| 7 lipca – niedziela | |
| Niedzielny poranek zaczęłyśmy z Moniką i Renią od spaceru ścieżką spacerową wokół pięknego jeziorka Ołów.
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Po takim spacerze z przyjemnością zjedliśmy śniadanie, które przygotował Paweł 🙂
I nadszedł czas powrotu do Kokoszki, pogoda była iście żeglarska, nieźle nas poprzechylało zanim dopłynęliśmy na miejsce. |
![]() |
|
| I tak naszej załodze numer 1 kończył się weekend, a my musieliśmy ruszyć na północ w kierunku Giżycka, gdzie będziemy oczekiwać na kolejną załogę czyli Gosię i Wojtka. |
|
| Czekało nas dzisiaj przepłynięcie kanałów, jest to nudne i długie a na dodatek pogoda zaczęła nam płatać figle i co chwila przechodziła jakaś chmura deszczowa. | |
![]() |
|
| Dopłynęliśmy do Rydzewa, przemarznięci i aż wstyd się przyznać, chyba po raz pierwszy na Mazurach zamówiliśmy sobie po grzańcu. Oj to był najlepszy grzaniec świata 🙂 | |
| 8 lipca – poniedziałek |
|
| Jak wypływaliśmy z Rydzewa, pięknie grzało słoneczko, niedługo się nim nacieszyliśmy, na Niegocinie dopadła nas straszna ulewa, wytarmosiło nas po to, żeby do portu w Giżycku znowu wpływać przy pięknym słońcu.
Szybko doczekaliśmy się Gosi i Wojtka, zrobiliśmy zakupy i od razu wypłynęliśmy. Przepłynęliśmy bocznym kanałem na jezioro Kisajno i tam przy mocnym wietrze pędziliśmy w kierunku Sztynortu. |
![]() |
| Pogoda dalej nas nie rozpieszczała i raz padał deszcz, raz świeciło słońce, ale ogólnie było zimno i mało fajnie. Kolację zjedliśmy w tawernie, odwiedziliśmy zęzę, w której Zejman miał swój koncert, jednak po kieliszku tequili dalszą część wieczoru kontynuowaliśmy na jachcie. | |
| 9 lipca – wtorek |
|
| Dzisiaj naszym celem było Węgorzewo. Generalnie pogoda się nie zmieniła, raz świeciło słońce, a raz padał deszcz. W Węgorzewie w ramach nabijania kroków, zrobiliśmy sobie spacer do kąpieliska, tam pod daszkiem przeczekaliśmy kolejną chmurę i deszcz i wróciliśmy na jacht. | |
![]() |
|
| 10 lipca – środa |
|
![]() |
Dzisiaj mieliśmy w planie nocowanie przy Kanale Mazurskim, ale najpierw wstąpiliśmy na obiad do Kietlic, porciku który odkryliśmy kilka lat temu i bardzo nam się tam podoba.
Na Kanale Mazurskim wyruszyliśmy na spacer po bunkrach i jak zwykle pogoda nam pokrzyżowała plany. |
| 11 lipca – czwartek |
|
|
W końcu na niebie zagościło słońce, przepłynęliśmy dzisiaj na Zimny Kąt i tam rozpoczęliśmy od długiego spaceru. Nie byłby taki długi, gdyby nie naszła nas ochota na zjedzenie lodzika. Najbliższy sklep ponad 5 kilometrów od naszej zatoczki, ale co to jest dla człowieka, którego ogarnęła „chcica”. I co? Sklep okazał się zamknięty, więc z nosami na kwintę wracaliśmy na jacht. Już tak fajnie się nie wędrowało. Na szczęście widoki ratowały sytuację. |
![]() |
![]() |
|
| Jak przypłynęliśmy na Zimny Kąt, było prawie pusto, jednak do wieczora spłynęło mnóstwo jachtów i nagle staliśmy przy pomoście z całym obozem małolatów. Oj mieliśmy wdzięczny temat do rozmowy i obserwacji w czasie naszego grilla. Kadra nie ruszała się bez kubków z „herbatką”, a dzieciaki kombinowały jak im się dobrać do plecaka pełnego alkoholu. | |
![]() |
|
| 12 lipca – piątek |
|
|
Dzisiaj rejs kończyli Gosia z Wojtkiem, więc dopłynęliśmy do Wilkas, skąd chłopaki pojechali autobusem do Giżycka po samochód. Gdy już pożegnaliśmy się z naszą załogą, zostało nam tylko dopłynięcie do Kokoszki – naszego miejsca docelowego. I co? Jak przez cały rejs nam wiało jak cholera, to dzisiaj, kiedy chcieliśmy być wcześniej na noclegu, żeby mieć czas na ogarnięcie jachtu, to dzisiaj jak na złość była flauta. Udało nam się może przepłynąć ćwierć Niegocina i Paweł więcej nie zdzierżył i odpalił silnik. I tak sobie pyrkaliśmy do kanałów i do Kokoszki. |
![]() |
| I to już koniec naszego rejsu, znowu trzeba będzie czekać cały rok, żeby tu wrócić. A zatem do zobaczenia…. |
|
| e0a655 | |





























