Świeradów 24-26.09

Nie ma to jak zaplanować wyjazd z dużym wyprzedzeniem, wtedy wszyscy się mogą spokojnie przygotować do wyjazdu …

Zdjęcie stare, ale jakże aktualne…
24 września – piątek
Zebrało nas się 18 osób, sporo, ale zazwyczaj raz na jakiś czas następuje taka kumulacja 🙂  Te 18  osób jechało 8 samochodami, w tyłkach nam się poprzewracało…  Zjeżdżaliśmy się więc do późnych godzin. Ponownie zawitaliśmy w progi Magicznego Zakątka – miejsca w którym nocowaliśmy już kilkukrotnie – ostatni raz w 2018.

MAGICZNY ZAKĄTEK

– miejsce do mycia i przechowywania rowerów

– miejsce do wspólnego posiłku nawet na 18 osób

– blisko na szlaki rowerowe

– w pełni wyposażony

zdjęcie ze strony www.swieradowzdroj.pl
25 września – sobota
Jakoś leniwie nam się ten dzień zaczął, ale w końcu nigdzie się nam nie spieszyło, po śniadaniu załadowaliśmy się do samochodów i podjechaliśmy do wypożyczalni https://singletrackinfo.pl/, bo część z nas miała zarezerwowane rowery. Pan z wypożyczalni był na tyle uprzejmy, że zawiózł nam na parking na granicy z Czechami. Jedynym minusem tej wypożyczalni, że znajduje się ona daleko od trasy. Dwa lata temu ich lokalizacja było dużo lepsza.
 

Jeszcze tylko doładowanie…
Ustalenie trasy przejazdu:
Wspólne zdjęcie i jedziemy.
Na tej trasie jeździliśmy już kilkukrotnie, ale tak mokro jeszcze nie było. Na początku, każdą kałużę staraliśmy się omijać, a później już nikt nie zwracał na nie uwagi. Szybko byliśmy ubłoceni, jedni bardziej inni mniej 🙂
W tak zwanym międzyczasie udało nam się zdobyć szczyt z oficjalnej Korony Gór Czech –  Andělský vrch – 572 m. npm
Taki biedny ten szczyt, ani tabliczki, ani żadnej informacji, gdyby nie GPS nawet byśmy go nie zauważyli. Ale zaliczone 🙂

Na koniec pętli tradycyjnie zjechaliśmy do Centrum Singletracka na posiłek, czeską kofolę i sesję zdjęciową.
A później tylko grillowanie i biesiadowanie do długich godzin nocnych. Ale to atrakcje tylko dla tych najbardziej wytrwałych 🙂
26 września – niedziela
Niedzielę zaczęliśmy wspólnym śniadaniem już bez Mariusza i Sławka, którzy raniutko wyjechali do Wrocławia na moto giełdę. Weronika i Michał szykowali się do sesji zdjęciowej w plenerze, a dziewczyny im dzielnie pomagały. Pozostała grupa zaplanowała ten dzień spędzić w górach zdobywając kolejny szczyt z KGCZ.
I tak kilka osób wjechało kolejką gondolową na Stóg Izerski, kilkoro zaś poszło sobie pieszo. Spotkaliśmy się wszyscy przy schronisku „Na Stogu Izerskim”.

I już po godzinie albo i więcej gotowi byliśmy na dalszą trasę 🙂